Babiogórski Park Narodowy

Felicjan Faleński – Babia Góra

U widnokręgu, hej! w dali
W stronie, gdzie niebo się pali,
Siedzi starucha;
Śniegami siwa, mgłą skrzepła,
Od słońca blasków oślepia,
Od grzmotów głucha,
W pożary gdzieś zachodowe,
Zwróciwszy głowę,
Przy tym ognisku ze słońca,
Grzeje się drżąca.

Dopóki łyse jej ciemię
W tłach szafirowych snem drzemie,
Aż zazdrość bierze –
Dopóki szumią w niej gaje,
Że starowina się zdaje
Mruczeć pacierze –
Idź, gdzie cię oczy poniosą
Z strzelbą lub kosą,
Lub pędzić w leśne manowce
Bydło i owce.

— Lecz jeśli jejmość pękata,
Wspomniawszy odwieczne lata,
Gdy była młodą,
W czepiec obciąga łysinę,
I wstęgi z błyskawic sine
Wiąże pod brodą –
Nim się w niej wichry zakrztuszą,
Uciekaj z duszą!
Bo ci w pierwszym piorunie
Z ramienia sfrunie!